#anonimowemirkowyznania Oto…

#anonimowemirkowyznania
Oto Mirki przykład jak działa przyjazne państwo i rozwój przedsiębiorczości w tym kraju. 2018 rok, XXI wiek. Zarejestrowałem firmę (zwykła DG). Pominę fakt ile musiałem się napracować i namęczyć, żeby jakąkolwiek fakturę sprzedażową wystawić. Cóż, państwo ma to w dupie. Zakasałem rękawy, ogarnąłem, założyłem firmę jak ten PRL’owski mityczny prywaciarz. Parę dni przed wystawieniem pierwszej faktury rejestruję się jako podatnik VAT. Wysyłam kwit do skarbówki, wszystko cacy. Faktura wystawiona, podatk dowalony przez państwo – z bólem kilka tysięcy opłacone. I tak mijają miesiące. Po kilku miesiącach nagle dostaję PISMO z urzędu skarbowego – wniosek o rejestrację VAT ODRZUCONY. Powód? Nie, nie poznasz powodu – musisz się zjawić w urzędzie. Musisz. 7 dni na stawienie. XXI wiek. Nie masz czasu jechać, inne miasto, godziny otwarcia 8-16. Przecież wiedziałem, że wniosek mam wypełniony poprawnie…

Wreszcie przyjeżdżam do skarbówki, musiałem wziąć dzień wolny, baba mi tłumaczy, że kolejka (pytam się wszystkich na sali czy ktoś do niej czeka – okazało się, że jestem jedyny). Mówi, że wniosek odrzucony i to moja wina, bo źle wypełniłem datę w deklaracji H-UJ-WIE-07. Pytam o co chodzi, bo nie znam ich systemu deklaracji. Księgowość wszystko za mnie robi, ja nie znam się na przepisach. Okazało się, że data rejestracji VAT EU musi być inna, niż VAT normalna i cały wniosek odrzucili. Tylko data. Kilka miesięcy po fakcie każe mi wypełniać ten sam wniosek z wsteczną datą. Nie zgadzam się w pierwszej chwili, normalny odruch obronny. Call z księgowością, call z prawnikiem, znowu call z księgowością – wszystko na głośnym, siedząc z biurwą ze skarbówki przy biurku, za mną dziesiątki ludzi w kolejce, wszystko słyszą. Wypełniam za wskazówkami doradców, podpisałem, złożyłem.

Okazuje się, że cały czas nie byłem zarejestrowany jako podatnik VAT. Kontrahenci mają odmowę rozliczenia moich faktur ze skarbówki. Pipa z mojego urzędu dopiero zakończyła postępowanie i zarejestrowała mnie po kilku miesiącach. MIMO TEGO, ŻE DEKLARACJA VAT POLSKIEGO BYŁA WYPEŁNIONA POPRAWNIE. Przyczepiła się do daty VAT EU, którą i tak nie potrzebowałem rejestrować od razu. Mam numery do urzędniczek skarbowych od kontrahentów z innych miast, które odrzuciły przyjęcia moich faktur. Dzwonię do nich. Dwie od razu z mordą. Ochrona danych osobowych, wreszcie mówi, że data rejestracji VAT jest z teraz, nie wcześniej – jak to!? Przecież miałem być zarejestrowany z datą wsteczną! Biurwa z mojej skarbówki mnie zapewnia przez telefon, że jestem u niej zarejestrowany z datą wsteczną. Ten sam system. Integracja. Innowacyjne państwo. Wreszcie po kilku miesiącach jestem on-line widoczny jako płatnik VAT w Portalu Podatkowym – ale co z tego, skoro nie ma daty rejestracji, więc nie można się tym podeprzeć. Biurwy z innych skarbówek dalej w systemie mają mnie z datą bieżącą. Dzwonię do swojej skarbówki – PRZECIEŻ POSTĘPOWANIE ZAKOŃCZONE, PAN JEST ZAREJESTROWANY Z USTALONĄ DATĄ. Biurwa zaczyna mi mówić po imieniu.

Tymczasem kontrahenci żądają zwrotu. Mają odmowy rozliczenia moich faktur, dostają pisma ze skarbówek, żądają ode mnie zwrotu zapłaconego VAT. VAT, który już zapłaciłem. Mój VAT już kilka miesięcy temu zgodnie z terminem zapłacony, teraz kontrahentom mam zapłacić drugie tyle rzekomego zwrotu. Grube pieniądze. Absurd. Dopiero co zacząłem działalność – tak przecież zwlekałem z jej otwarciem, czy w Polsce, czy warto… W końcu lecę znowu do urzędu, kolejny dzień wolny, kolejne sprawy, picza ze skarbówki, która mnie nie zarejestrowała już mnie kojarzy – mówi, że to nie jej sprawa – postępowanie z jej strony zakończone i jestem zarejestrowany. Mam dostać zaświadczenie, że byłem płatnikiem VAT na dzień wystawienia faktury. Do koleżanki. Wypełniam druczek. XXI wiek. 23,99 zł do zapłaty w urzędzie skarbowym. Nosz ku*wa. Płacę.

Obecnie czekam na zaświadczenie ze skarbówki. XXI wiek. Tak wygląda innowacja, przedsiębiorczość i przyjazne państwo w Stolicy oraz powiecie bezpośrednio sąsiadującym ze stolicą.

Planuję wyjazd z tego kraju. Nie żartuję. Załatwiałem już sprawy biurowe we Włoszech, UK czy Estonii (Estonia najlepsza, ale to mały kraj). To jest absurd, stracone nerwy i szarpanina. Układ zamknięty, z wciąż żywą mentalnością PRL’u na tych polskich mordach. Brak sił. I teraz myśl o rozwoju biznesu…

#polska #firma #podatki #przedsiebiorczosc #biznes #vat #urzadskarbowy

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów

Comments are closed.

Archiwum wpisów:
Kalendarz
Sierpień 2018
P W Ś C P S N
« Lip    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031